czwartek, 21 kwietnia 2011

getting ready...


No no... czas na pakowanie: sobotnie popołudnie. Wieczór zajęty, więc też odpada. Przecież nie planuję wielkiej walizki (acha...), jako że więcej zamierzam przywieźć, niż wywieźć.

Czas tez powoli na napisanie spicza... jako Matron of Honour mam pewne obowiązki - w tym takshe spicz... Ale cóż napisać, skoro nie znam pana młodego? Skoncentruję się na pannie młodej xD Ciekawe, czy zda test na żonę podczas wieczoru panieńskiego! Czy jednym z testów powinno być zjedzenie jakiegoś tajskiego grillowanego robala? nieeeee, nie będę robić innym, co dla mnie nadobne ;p ale zrobię test z cerowania skarpetek :D aż się boję, co takiego zaoferuje nam Phuket Kata Noi Beach na wieczór panieński... mhmmm :D

Muszę sobie zrobić dokładną listę zakupów... w końcu blondynka na krańcach świata musi być dobrze przygotowana.


Ech, to do roboty :D więcej napiszę już zapewne na miejscu.... będzie tam Internet??? Musi być, w końcu wszyscy wiedzą, ze lata w powietrzu na całym świecie...

AloHa :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz