Dzis nasz ostatni dzien wakacji na Gran Canarii... ;( wcale nie mamy ochoty wracac do zimy :( no ale coz....
dzis bardzo chcielismy wyjsc z pokoju, ale (poza sniadaniem) sie nie udalo xD lezelismy na tarasie, bo pogoda byla srednia - wialo znaczy i sloneczko bylo lekko sfochowane za chmurkami.
no dooobra, wyszlismy potem. na lunch xD na nasza ulubiona pizze na przeciw hotelu. a potem, po krotkiej siescie poszliszmy nad ocean. fale dzis nieco sztormowe. a te niesamowite dzwieki, jak sie koltuny wody roztrzaskuja o skaly... Pawel znalazl nawet roztrzaskanego o skaly kraba. To pewnie ten z kartelu ;-D
jutro juz o 11:15 wyjezdzamy na lotnisko... :(
no ale ale, bez lez - kupilismy sobie na wieczor litr Sangrii i tak wlasnie zamierzamy swietowac koniec cudnego wyjazdu.
reszte opiszemy juz z Polski.... :*
Ola!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz